Chorwacja
06.08.2016 (sobota)
Apartment Popović w Puli, znowu w bloku, choć bardziej nowoczesnym niż w Splicie, miał również dwa pokoje. Jedyny problem, nie tylko tu zresztą, był taki, że nie działało wi-fi. Okolica bardzo cicha, do centrum spory kawałek, więc po rozpakowaniu wsiedliśmy znowu do auta i pojechaliśmy do centrum.
Zaparkowaliśmy koło Areny i oczywiście najpierw poszliśmy właśnie ją obejrzeć. Wspaniała budowla... Szymon stwierdził, że spokojnie w podróżniczych planach może pominąć Rzym...
Później poszliśmy na nabrzeże, żeby zarezerwować rejs na następny dzień i na szczęście zaoferowano nam w cenie biletu dowóz z i do miejsca zakwaterowania.
Pieszo poszliśmy na Starówkę. Przespacerowaliśmy się tam i z powrotem i w końcu zdecydowaliśmy się zatrzymać w jednej z restauracji na obiedzie. Ja znowu zamówiłam rybę z ziemniakami pomieszanymi ze szpinakiem, bardzo smaczne były. Po obiedzie poszliśmy na deser do kawiarni na soki owocowe i deser lodowy dla mnie. Na placu przed Ratuszem trafiliśmy na występ kuglarzy - Szymon rzucił im pieniążki do kapelusza, zresztą równie chętnie wspomagał ulicznych grajków czy mimów...
W drodze powrotnej kupiliśmy napoje. Wieczór był bardzo wesoły. Chłopacy pili rakiję i trochę się wstawili. Poszliśmy spać po północy.
07.08.2016 (niedziela)
Wstaliśmy dość wcześnie i po kiepskim śniadaniu podjechało po nas auto, by zawieźć nas na nabrzeże.



















